Podsumowanie blogowej ankiety – jak powinien wyglądać blog?

Zacznę od tego, że chcę serdecznie podziękować wszystkim tym, którzy poświęcili czas na wypełnienie mojej blogowej ankiety. Doceniam fakt, że zechciałyście się podzielić swoimi spostrzeżeniami. Tworzę tego bloga nie tylko dla siebie – żaden bloger nie pisze tylko dla siebie. Chcę, by Get the life było jak najbardziej wartościowym miejscem. Nie boję się pytać – wyznaję zasadę, że kto pyta, nie błądzi. Skoro Wy poświęciłyście czas na wypełnienie ankiety, ja poświęcę mój na to, by przedstawić i skomentować jej wyniki. 

Nazwa bloga

Nazwa bloga jest sprawą, która nurtuje mnie od dawna. Gdy powstawał, miał być zupełnie innym miejscem, o czym pisałam w pierwszym zamieszczonym tu poście. Na szczęście wszystko uległo zmianie i dzięki aprobacie czytelników Get the life przerodził się w bloga o dobrych manierach i kobiecości. Została jednak nazwa, która czasami wydaje mi się nieadekwatna. Blog to moje dziecko, więc bywam w jego kwestii nieobiektywna. Postanowiłam więc rozpocząć ankietę od pytania o nazwę bloga i z przykrością przyznaję, że w tej sprawie okazałyście się równie sprzeczne, jak moje własne myśli.

Podsumowanie blogowej ankiety - Get the life

Ankietowani podzielili się niemal na pół: połowa uważa, że Get the life to dobra nazwa, a połowa uznaje, że powinna zostać zmieniona. Przewaga zwolenników zmiany nazwy jest niewielka, a dodatkowo niwelują ją osoby niezdecydowane. Nazwanie bloga moim imieniem i nazwiskiem ma więcej przeciwników niż zwolenników, choć aż 25% ankietowanych nie ma w tej sprawie zdania.

Uważam, że dobrze sobie radzisz i to co robisz jest super!

Co z tym fantem zrobić? Na razie chyba nie powinnam robić nic. Muszę Wam się jednak przyznać, że kanał na YouTube (o który zresztą wciąż pytacie) został nazwany moim imieniem i nazwiskiem. Powstało też nawet logo i chyba się do niego przywiązałam. Istnieje więc pewne prawdopodobieństwo, że blog pozostanie Get the life, a kanał otrzyma nazwę Aleksandra Pakuła. Być może w ten sposób uda mi się wybrać jedno imię – wygra popularniejszy. Wiem, że z marketingowego punktu widzenia (przypominam: jestem marketingowcem) to strzał w kolano, ale nic lepszego jeszcze nie udało mi się wymyślić. Myślałam też nad zupełnie inną nazwą, ale nic sensownego nie przychodzi mi do głowy,

Aleksandra Pakuła

Jakoś i częstotliwość postów

Robię co w mojej mocy, by posty na blogu ukazywały się jak najczęściej. Niestety, ogromna większość moich tekstów jest naszpikowana konkretną i merytoryczną wiedzą, a co za tym idzie, przygotowanie jednego zajmuje mi czasem kilka dni. Jakiś czas temu założyłam, że będę publikowała trzy posty tygodniowo. To naprawdę dużo – by spełnić to założenie, muszę pisać absolutnie codziennie. Optymalną dla mnie ilością są dwa posty tygodniowo. Ulgą było  zobaczenie, że właśnie dwóch postów oczekujecie. Obiecuję więc tej ilości nie zmniejszać, a w miarę możliwości publikować więcej – nie chcę jednak by ilość przekładała się na jakość.

Podsumowanie blogowej ankiety - Get the life

A gdy już o jakości mówmy, chciałabym napisać, że ciesze się, że jakoś postów jest satysfakcjonująca. Chcę oczywiście dążyć do doskonałości, jednak te 95% pozytywnych komentarzy daje mi dużo radości. Obiecuję pracować nad warsztatem pisarskim i doborem treści. Jeśli macie jakieś konkretne uwagi, dajcie mi o nich znać. Jestem otwarta na uwagi, które pomogą mi poprawić jakość bloga.

Podsumowanie blogowej ankiety - Get the life

Dużym zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że tak pozytywnie wypowiedzieliście się o szablonie. Choć początkowo byłam w nim zakochana, teraz widzę coraz więcej mankamentów. Zmianę planuję dopiero na rocznicę, więc jeszcze trochę będzie nam on towarzyszył.

Podsumowanie blogowej ankiety - Get the life

Treści

Zacznę od rozprawienia się z pewnym zarzutem. Jedna z ankietowanych napisała mi, że treści na blogu są nieodkrywcze, bo takie informacje można znaleźć w internecie. Ja uznaję to za najmocniejszą stronę mojego blogowania – przedstawiam Wam konkretną, merytoryczną wiedzę, której sama nie biorę z kosmosu. To o czym piszę zostało już napisane setki razy – zasady savoir-vivre’u to dzieło kilkudziesięciu pokoleń. Moją rolą jest tę wiedzę zebrać, usystematyzować i przedstawić Wam tak, byście chcieli ją pogłębiać. Tak samo nieodkrywcza jest matematyka, historia, czy zasady zdrowego odżywiania – to wiedza wtórna, więc nie można oczekiwać, że nagle dwa plus dwa będzie równało się osiem. Dowiedziałam się też, że Get the life trąci Projektem Lady. Jeśli to oznacza, że trąci choć trochę Panią Ireną Kamińską-Radomską, to bardzo się cieszę. Ta kobieta jest dla mnie autorytetem.

Dobra robota 🙂

Przejdźmy jednak do kornetów. Aż 90 % ankietowanych uznało, że treści na blogu są ciekawe, a nieco pomad 40% uznaje je za wciągające. Nad tym drugim wskaźnikiem będę jeszcze pracowała, ale pierwszy daje mi sporo satysfakcji. Tylko jedna osoba uznała blogowe posty za nudne. Pojawiły się także dodatkowe określenia moich wpisów – uznano je za życiowe, bardzo przydatne w życiu codziennym, wartościowe, rozwijające, wnoszące nową wiedzę, pouczające i inspirujące. Za wszystkie opinie serdecznie dziękuję.

Najbardziej lubianą kategorią okazał się savoir-vivre, co nie było dla mnie dużym zaskoczeniem. Widzę, jak czytają się posty i te o savoir-vivrze biją rekordy popularności. Konstruując ankietę popełniłam błąd, bo prosząc o wskazanie kategorii, która powinna być usunięta, nie zamieściłam opcji żadna. Tym sposobem najmniej popularna okazała się sekcja jedzeniowa, jednak w komentarzach napisałyście mi, że stało się tak wyłącznie z powodu konieczności zaznaczenia jakiejkolwiek opcji.

Podsumowanie blogowej ankiety - Get the lifePodsumowanie blogowej ankiety - Get the life

Dość dużym zaskoczeniem było dla mnie to, że aż 70% moich czytelników chce mnie lepiej poznać czytając luźne, lifestylowe teksty. Wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom, w ostatnią niedzielę opublikowałam post o cechach, które lubię w sobie najbardziej – mam nadzieję, że jest on dopiero początkiem nowej, ciekawej części bloga.

25% ankietowanych nie śledzi bloga w mediach społecznościowych – będzie mi miło, jeśli jednak się na to zdecydujecie. Na bieżąco informuję tam o nowych postach, przypominam te zapomniane, opowiadam o codzienności i podrzucam ciekawostki z savoir-vivre’u. Najczęściej możecie spotkać mnie na Facebooku, choć i z Instagrama zamierzam się podciągnąć.

Zmieniać się, czy nie?

Uwielbiam zmiany, Blogowa ankieta okazała się ich całkiem niezłym początkiem. Zasugerowałyście mi tworzenie treści, w których mogłabym polecać literaturę, muzykę czy filmy – uważam, że to doskonały pomysł. Kilkadziesiąt razy poproszono mnie o więcej lifestylu i więcej mnie – to jednak ustaliłyśmy już wcześniej. Niewiele mniej osób chciałoby, by blog skupiał się wyłącznie na savoir-vivrze. Moja w tym głowa, by znaleźć odpowiedni balans. Pojawiły się też prośby o dłuższe i krótsze teksty – tu trudno będzie znaleźć złoty środek.

Kilka z Was zauważyło niedoróbki fotograficzne – obiecuję, że zrobię co w mojej mocy, by dobrej jakości zdjęć było więcej. Zaproponowano mi także stworzenie loga, ale blog logo już ma – bardzo je lubię i nie planuję zmieniać.

Wskazówki prosto od Was

Najcenniejszą częścią ankiety okazała się ta, w której same wpisywałyście najmocniejsze i najsłabsze strony bloga. Co Waszym zdaniem jest jego siłą? Cenicie Get the life za konkretne wskazówki, angażujące treści, elegancję, dobre przygotowanie do tematu, wiarygodność, sumienność i jakość, nieszablonową tematykę, unikalne treści, szeroką wiedzę, młodość (podobno i bloga i autorki), lekkość i – co najważniejsze – klasę.

Bardzo fajne miejsce, przestrzeń przesiąknięta kulturą. Konkrety do wykonania w codziennym życiu! Dziękuję❤

Wśród największych minusów znalazł się brak spontaniczności, zbyt mało informacji o autorce (kilkadziesiąt tego typu uwag), ale też nudny i sztywny język. Nad językiem będę pracowała – warsztat dziennikarza wymaga nieustannej pracy. Bardzo cieszy mnie, że chcecie wiedzieć o mnie więcej – oznacza to, że zaczynamy budować relację, która rzeczywiście wymaga większej wiedzy. Zanim na blogu pojawi się wystarczająca dawka takich informacji, zapraszam Was do mojej grupy Kobiety z klasą – to doskonałe miejsce do tego, by rozmawiać (ja też chcę wiedzieć o Was więcej).

I odpowiedź na często pojawiające się pytanie: dlaczego piszę do kobiet? Bo czytają mnie kobiety. 100% respondentek to kobiety – jestem dumna z tego, że udało mi się stworzyć taką społeczność.

Uwagi od czytelniczek

Jak na pewno zauważyłyście, w tekście pojawiło się kilka cytatów – to wypowiedzi zostawione w miejscu na uwagi. Znalazłam tam tyle serdeczności, że zaglądam prawie codziennie, Te bardziej prywatne zostawiłam dla siebie – nie wszystko powinien widzieć cały świat. Mogę jednak napisać wielkie D Z I Ę K U J Ę – dziękuję, że jesteście,

Pojawiło się pytanie, które wraca jak bumerang: co z YouTubem? Odpowiadam: bardzo żałuję, że powiedziałam, zanim zrobiłam. Wejście na YouTube okazało się dużo trudniejsze, niż na początku myślałam. Jestem jednak już coraz bliżej, więc nie każę na siebie długo czekać. Kanał jest, plan jest, intro się robi – każdego dnia jestem bliżej. Do zobaczenia też tam!

Pozdrawiam, naprawdę bardzo lubię do Ciebie zaglądać 😊