#wpadki, czyli faux pas popełnione podczas wizyty Prezydenta Donalda Trumpa w Polsce

Spotkania głów państw, uroczyste gale, konferencje, debaty i zagraniczne podróże – wszystkie wydarzenia, w których udział biorą znane osobistości, są pełne faux pas. Politycy mają dodatkowe utrudnienie, bo ich poza podstawowymi zasadami etykiety obowiązuje też protokół dyplomatyczny. Na szczęście za całą oprawę ważnego wydarzenia odpowiada wyspecjalizowany sztab dyplomatów, więc politykom pozostaje jedynie zachowywać się zgodnie z protokołem. Okazuje się, że nie jest to takie łatwe – każde, absolutnie każe spotkanie okraszone jest choćby najmniejszą wpadką. Dziś chciałabym zaprosić Was na nowy cykl o nazwie #wpadki, w którym pod różnymi kątami analizować będziemy popełnione (lub nie) w świecie biznesu, polityki i kultury faux pas.

Na początek zajmiemy się tematem, który poruszył nie tylko znawców etykiety, ale też wielu moich czytelników, którzy pisali do mnie z prośbą o wyjaśnienie pewnych kwestii. Mowa oczywiście o wizycie Prezydenta USA, który odwiedzając nasz kraj dał mi całkiem sporo materiału do przygotowania dzisiejszego postu.

Ważna uwaga! Post ten nie ma na celu krytykowania kogokolwiek czy wyrażania swoich politycznych poglądów – to nie ten charakter bloga. Ma za to na celu merytoryczne przeanalizowanie popełnionych faux pas w celu budowania większej świadomości społeczeństwa. I umówmy się – każdy z nas popełnia faux pas (czasem nawet o tym nie wiedząc) i właśnie z tych faux pas najwięcej się uczy – mama przecież mówiła: jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz.

Ważna uwaga 2! Wizyta Prezydenta USA w Polsce nie miała charakteru wizyty oficjalnej, Oznacza to, że podczas jej trwania obowiązywały nieco luźniejsze zasady. Daje to też pole do szerokiej interpretacji, wiec nie dziwcie się, że słuchając wypowiedzi ekspertów słyszycie czasem skrajnie różne opinie.

Pierwsza dama i lekcja o tym, komu pierwszemu podajemy rękę

Sytuacją, która od czwartku rozpala wyobraźnię mediów jest ta, w której Pierwsza Dama rzekomo zamanifestowała swój sprzeciw wobec zachowań Donalda Trumpa i nie podała mu ręki. Bzdura. Agata Duda podała rękę Prezydentowi USA, jednak zrobiła to po podaniu ręki Pierwszej Damie USA. Dlaczego tak się stało? Oglądając całe wideo widzimy, że w momencie, w którym Agata Duda porusza się, by się pożegnać, Donald Trump ściska jeszcze rękę Andrzeja Dudy. Agata Duda zwraca się wiec w kierunku Melanii Trump i przegapia moment, w którym Prezydent USA wyciąga do niej rękę. Agata Duda żegna się więc z Melanią Trump i od razu podaje rękę Donaldowi Trumpowi. Proste, prawda?

Dlaczego sytuacja wywołała skandal? Zgodnie z etykietą, w sytuacjach formalnych rękę podaje się według hierarchii. Donald Trump jest głową państwa, a Melania Trump jest jego żoną, więc w sytuacjach oficjalnych to on jest ważniejszy. Agata Duda powinna więc zaczekać i najpierw podać rękę Prezydentowi, a dopiero później Pierwszej Damie. Zadziałały jednak emocje i widząc, że jej mąż podaje rękę swojemu odpowiednikowi, sama też chciała to uczynić. Choć popełniła faux pas, nie należy ono do grupy tych najbardziej kompromitujących. Nie wygląda na to, by Donald Trump poczuł się szczególnie urażony.

>>Przeczytaj też<< Kto pierwszy podaje rękę?

Flaga – po lewej, czy po prawej?

Podczas transmisji spotkania obu prezydentów, jeden z  komentatorów w telewizyjnym studiu zwrócił uwagę na kolejność flag narodowych. Zgodnie z protokołem najbardziej honorowym miejscem jest to po prawej stronie. Według tej zasady po prawej stronie więc powinna znajdować się flaga gospodarza, jako osoby na spotkaniu ważniejszej. W weksylologii (nauce o flagach) stosuje się jednak zasadę odwrócenia kierunków, co oznacza, że miejscem bardziej honorowym jest jednak strona lewa. Podczas wizyty zagranicznych delegacji Polska flaga powinna być więc po lewej stronie, a flaga gościa po prawej. Kolejność może zostać jednak zmieniona w sytuacji, gdy gospodarz chce wyrazić szczególną uprzejmość wobec gościa. Ta uprzejmość wyrażana jest dość często, bowiem ma też wymiar praktyczny. Podczas wystąpienia, gdy gość powinien znajdować się po prawej stronie gospodarza, każdy z nich ma swoją flagę za sobą, co ułatwia dopasowanie flagi do prezydenta. Gdyby postąpiono odwrotnie, Andrzej Duda miałby za sobą flagę Stanów Zjednoczonych, a Donald Trump flagę Polski.

Źrodło: Krzysztof Sitkowski, www.prezydent.pl

: błędu nie było, bo o błąd trudno. Poprawne ułożenie będzie poprawne, a niepoprawne kurtuazyjne. Oba więc są poprawne. Nie zamieszałam, prawda? 🙂

Dress code. Niezapięty guzik i sukienka Pierwszej Damy USA

Agata Duda wyglądała doskonale. Zachowała wszystkie zasady dress codu i choć wielu zarzuca jej panującą w garderobie nudę, to w przypadku Pierwszej Damy nuda może być najlepszym przyjacielem. Jedynym minusem był łatwo mnący się materiał, przez który w połowie spotkania spódnica nie wyglądała już tak dobrze, jak na początku. Prezydentowi Polski również nic nie możemy zarzucić – no może poza zbyt ciasną marynarką. Prawidłowo operował jednak guzikami. Garnitur Andrzeja Dudy pozostawał zapięty na jeden guzik w chwili kiedy stał i całkiem rozpięty, gdy siedział. Właśnie guzikowa kwestia była faux pas popełnionym przez Donalda Trumpa, który jednak od początku swojej prezydentury pokazuje, że dress code nie leży w kręgu jego zainteresowań (czyżby naśladował tu Baracka Obamę? 🙂 ) Marynarka Prezydenta USA pozostawała cały czas odpięta, a garnitur powinien być o rozmiar mniejszy.

Źródło: Grzegorz Jakubowski, www.prezydent.pl

Pewne kontrowersje wywołała też sukienka Melanii Trump. Choć znawcy mody uznają ją za doskonały wybór, to dyplomatyczni puryści uważają jej wybór za faux pas. Pierwsza Dama USA nie zdecydowała się na żakiet i podczas całej wizyty miała odkryte ramiona. Można próbować tłumaczyć to tym, że wizyta nie była oficjalna, jednak elementy takie jak składanie kwiatów przy Pomniku Powstania Warszawskiego wymagało innego stroju. No cóż, America first.

Pan przodem, czyli kto kogo przepuszcza

Prezydent Trupm był w Polsce gościem. Andrzej Duda był gospodarzem i to on powinien kierować przebiegiem spotkania. Jak już wspomniałam, Donald Trump nieszczególnie uznaje zasady protokołu, więc i tym razem zdecydował, że America first. Podczas oficjalnego przywitania w Zamku Królewskim to gość zdecydował, że czas dla fotoreporterów już się skończył i pora wyjść. Jasno wskazał Andrzejowi Dudzie drogę – ten wykazał się jednak przytomnością umysłu i szybko przejął inicjatywę.

W przedstawionym fragmencie mamy też doskonale pokazane, jak nie podajemy ręki jako zwykli ludzie. Podając komuś rękę nie potrząsamy nią, W tym wypadku nie było to jednak faux pas, bo zwyczaj ten na stałe wszedł do polityki na czas, kiedy fotoreporterzy robią zdjęcia. Nie poklepujemy też drugiej osoby po ramieniu – choć może to być przyjazny gest, może być też to gest lekceważący, a tego w polityce powinno się unikać.

>>Przeczytaj też<< Zasada precedencji – panie nie zawsze przodem

Nie odprowadzimy Pana

Wyobraźcie sobie sytuację, w której odwiedza Was ktoś bardzo ważny, powiedzmy teściowa 🙂 Jedziecie po nią na lotnisko, witacie, wręczacie kwiaty i… wracacie do domu zostawiając teściową samą na lotnisku, Taka mniej więcej sytuacja miała miejsce, gdy Air Force One wylądował na lotnisku w Warszawie. Delegacja, składająca się z Ministra Spraw Zagranicznych Witolda Waszczykowskiego i Sekretarza Stanu w Kancelarii Prezydenta Krzysztofa Szczerskiego, powitała Parę Prezydencką i pozwoliła im dalej samodzielnie udać się do hotelu. Nie jest to najlepszy zwyczaj. Kurtuazja nakazuje zaopiekowanie się swoim gościem i towarzyszenie mu w drodze tak z lotniska do hotelu, jak i z hotelu na lotnisko. W tym wypadku tego zabrakło. Zabrakło gościnności i wyraźnego zaznaczenie, kto jest gospodarzem, a kto odwiedzającym.

Zachowując obiektywizm muszę przyznać, że sytuacja ta spowodowana była prawdopodobnie wolą Prezydenta Stanów Zjednoczonych i względami bezpieczeństwa, Oznacza to, że w rzeczywistości faux pas nie popełniono. Dyplomatyczny zgrzyt miałby bowiem miejsce, gdyby nasi przedstawiciele usilnie nalegali na towarzyszenie Prezydentowi i Jego delegacji w drodze do hotelu Mariot.

Jak widzicie post ten nie jest długi, a oznacza to, że podczas wizyty Prezydenta USA w Polsce nie popełniono zbyt wielu gaf. Polska stanęła na wysokości zadania, czego dowodem jest zadowolenie gościa z czasu spędzonego na naszym terytorium. Mam wrażenie, że była to jedna z najuboższych w faux pas (o ile nie najuboższa) wizyta amerykańskiego Prezydenta w naszym kraju, a to oznacza, że jest z nami coraz lepiej. Być może mogłabym sobie bardziej poużywać, gdyby wizyta trwała więcej, niż kilkanaście godzin. No cóż – na to jeszcze przyjdzie czas.

Jeszcze raz podkreślam – w tym poście nie wyrażam swoich poglądów i sympatii politycznych. Uważam zresztą, że blogosfera nie jest miejscem do tego typu rozważań – każdy z nas zrobi to i tak przy urnie. Mam nadzieję, że wyciągniecie z tego artykułu wartość merytoryczną i tylko taką będziemy dzielić się w komentarzach.