Dobre maniery oznaką słabości?

Dobre maniery oznaką słabości?

Do napisania tego postu przygotowywałam się bardzo długo. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że wysłuchałam opinii przynajmniej 100 zupełnie różnych osób i właśnie na podstawie tych wywiadów udało mi się stworzyć wszystko, co za chwilę przeczytacie.

Misją tego bloga jest przekonanie (lub utwierdzenie w przekonaniu), że w tradycyjnym stylu życia nie ma nic złego! Chcę też udowodnić, że dobre maniery, będąc atrybutem ludzi świadomych, wciąż są w cenie. Nieustannie spotykam się ze stwierdzeniem, że to nie są czasy na dobre maniery, a savoir-vivre umarł w chwili pojawienia się internetu. Dzieci nie powinny być „dobrze wychowane” – mają być przebojowe i podbijać świat, Na kopnięcie odpowiada się dziś kopnięciem, a wprowadzanie reguł oznacza ograniczanie wolności. Człowiek, który nie krzyczy i wbrew modzie potrafi zaakceptować hierarchiczny porządek świata, uznawany jest za słabszego, bo podobno nie umie walczyć o swoje.

Przechodząc do meritum muszę zaznaczyć, że artykuł ten nie jest w pełni mojego autorstwa! W tekście pojawiają się wtrącenia, wyraźnie oznaczone jako cytat, Są to wypowiedzi kobiet, które zgodziły się odpowiedzieć na moje pytanie dotyczące postrzegania osób dobrze wychowanych, Serdecznie dziękuję wszystkim paniom, które poświęciły swój czas, by przekazać mi kilka zdań. Bez Waszej pomocy ten artykuł nigdy by się nie ukazał.

Moim zdaniem właśnie osoby nie znające etykiety są słabsze.

Czym są dobre maniery?

Od kilku lat próbuję uświadamiać, że dobre maniery to sposób na upraszczanie życia. Znajomość obowiązujących zasad sprawia, że dużo łatwiej jest poruszać się w świecie, który w jakiś sposób został poukładany. O ile w gronie znajomych najdziwniejsze zachowania mogą być wybaczone, tak podczas uroczystej kolacji, jeden nieodpowiedni ruch może ciągnąć się za nami przez resztę życia. Dobre maniery znacznie ułatwiają funkcjonowanie w społeczeństwie, a mnie nie raz potrafiły wyciągnąć z poważnej opresji.

Absolutnie nie czuję się gorsza zachowując się kulturalnie (skrót myślowy), raczej inna, żeby nie powiedzieć wyjątkowa. I nie, nie brakuje mi asertywności, bo myślę, że te dwa elementy mogą iść zgodnie w parze.

Dobre maniery zupełnie bezpodstawnie uznawane są za oznakę słabości. Szacunek do innych i umiejętność panowania nad własnymi emocjami świadczy o sile. Czymże trudnym jest zachowywać się zawsze według swojego widzimisię? Czy nie łatwiej jest nakrzyczeć, niż przedstawić argumenty? I czy wreszcie nie prościej jest powiedzieć, że wszyscy jesteśmy równi, niż uznać, że ktoś osiągnął więcej i stanowi dla nas autorytet?

Moim zdaniem savoir-vivre w biznesie stanowi niezbędną kompetencję. Nie można lub nie należy czuć się słabszym ze względu na to, że zna się dobre maniery lub posiada umiejętność odpowiedniego dobrania sztućców do potrawy. Takie z pozoru proste rzeczy mogą nas uchronić przed utratą twarzy.

Dobrze wychowany znaczy słaby

W świecie, w  którym wszystko dzieje się szybko, osoba umiejąca utrzymać swe emocje na wodzy wydaje się być zupełnie społecznie nieprzystosowana. W rzeczywistości jest jednak zupełnie odwrotnie. Szczegółowe poznanie zasad etykiety wymaga mnóstwa czasu i ogromnej chęci nauki. Nie jest to wiedza tajemna, lecz wciąż niewielu chce ją zgłębiać. Dobrze wychowany człowiek akceptuje inność i chce się tej inności uczyć. To, że jego zdaniem pewne zasady są już nieaktualne, nie oznacza, że chce wywracać świat do góry nogami.

Tak właśnie jest ze spornym „Witam”. Po opublikowaniu artykułu Dlaczego nie zaczynamy maili od Witam, zostałam zalana dziesiątkami wiadomości o treści „Bzdura! Ja tam zaczynam i będę zaczynał.”. Na moje pytanie o powód słyszałam dwie klasyczne odpowiedzi: „Bo moim zdaniem tak jest OK”, lub „Bo inni tak robią”. Bardzo mi przykro, ale ani odrobinę mnie to nie przekonuje. To, że coś jest popularne, nie oznacza, że jest dobre. Życie społeczne nieustannie opiera się na kompromisie – jeśli każdy będzie chciał grać według swoich zasad, gra będzie niemożliwa.

Jeśli panuję nad manierami. Niezależnie od tego, czy ludzie odbierają mnie jako uległą, czy nie, potrafię zapanować nad sytuacją. Nie ma chyba większego dowodu na porażkę niż dać się sprowokować do wybuchu emocji.

Ja nie krzyczę. Bardzo nie lubię, gdy ktoś podnosi na mnie głos, więc sama też tego nie robię. Jeśli ktoś na mnie krzyczy, ja wychodzę. To moja złota zasada i jestem z niej dumna. Nie uważam się za osobę, która ma prawo podnosić na kogokolwiek głos lub rękę. Tego samego wymagam od innych. To, że nie krzyczę, często uznawane jest za słabość. „Nie walczysz o swoje”, „Nie umiesz pokazać, gdzie jest jej miejsce” – te zdania słyszę regularnie. Zupełnie się jednak z nimi nie zgadzam, bo jestem dumna ze swoich manier. Moje zasady to moja zbroja, która broni mojego poczucia własnej wartości. Nie czułabym się komfortowo z tym, że nie potrafiłam zapanować nad samą sobą.

Savoir-vivre a asertywność

Asertywność bardzo często jest źle rozumiana. Całkiem niedawno zdałam sobie sprawę z tego, że większość ludzi uważa asertywność za sztukę mówienia „nie”… w każdej sytuacji. To wielki błąd. Asertywność oznacza umiejętność mądrej odmowy. Osoby asertywne przede wszystkim szanują siebie. Przez uznanie własnych silnych stron, nie pozwalają innym wejść sobie na głowę. Nie oznacza to jednak, że krzyczą i jak wygłodniałe lwy bronią swojego zdania. Wszystkie wiemy, że czasem po prostu trzeba odpuścić. Jeśli jakieś reguły są dla nas nie do zaakceptowania, musimy zmienić planszę do gry. Gwarantuję Ci, że asertywność nigdy nie wywołuje agresji. Walcz na argumenty, nie decybele. Nigdy nie próbuj też nic nikomu udowodnić – ja mam do tego tendencję, przez co często biorę na siebie zbyt dużo. To droga donikąd, zaufaj mi.

Dobre maniery nie wykluczają asertywności. Można w grzeczny sposób bronić siebie i przedkładać swoje racje.

Asertywność to nie jest chamstwo. Ciągłe pouczanie i krytykowanie innych nie świadczy o umiejętności bronienia własnych zasad, a właśnie o braku elementarnych podstaw dobrego wychowania. Nie ma się więc co szczycić tym, że zawsze mamy inne zdanie – to prawdopodobnie oznacza, że się mylimy. Niestety, żadna z nas nie jest Kopernikiem, więc walcząc o „Witam”, nie walczymy o kulisty kształt ziemi.

Dobre maniery i asertywność nie wkluczają się. Zawsze staram się postępować zgodnie z zasadami, w jakich zostałam wychowana i zgodnie z etyką, którą mi wpojono. Uważam, że w prawdziwym biznesie nie ma miejsca na brak kultury, bo tym jest brak dobrych manier.

Walcz o swoje! Czy warto wpajać dzieciom zasady savoir-vivre’u?

Bardzo ostrożnie podchodzę tu do tematów związanych z dziećmi i macierzyństwem. Jako kobiety mamy tendencję do uznawania, że te, które nie są jeszcze matkami, nie mają żadnego prawa do wypowiadania się. W tym artykule nie mogę jednak zupełnie pominąć kwestii wychowania dzieci, bo to właśnie na tym etapie pojawia się problem. Kolega w klasie krzyczy na ciebie? Krzycz i ty! Dzieci przeklinają? Ale to śmieszne dla całej rodziny! Malec powiedział Pani w sklepie, że jest gruba? Jest naprawdę bardzo pewny siebie!

Ponieważ zostałam wychowana w duchu savoir – vivre, już w przedszkolu uchodziłam za dziecko słabsze i nie przebojowe. A to dlatego, że nie wyrywałam zabawek, nie przepychałam się i byłam, no cóż… grzeczna. To była etykieta na miarę dziecka.

Z jakiegoś powodu dzieciom pozwalamy absolutnie na wszystko, a później dziwimy się, że młodzież nie ma pojęcia o zasadach współżycia społecznego. Takie rzeczy najczęściej wynosi się z domu, więc jeśli nie pokażemy dziecku, jak jeść nożem i widelcem, ono samo tej wiedzy nie posiądzie. Uczenie dzieci dobrych manier powinno zacząć się od budowania ich poczucia własnej wartości. Młody człowiek, będąc pewnym, że jest kochany bez względu na wszystko, nie będzie miał potrzeby udowadniania światu, że to chamstwem wyróżnia się wśród rówieśników. Znacznie dalej zajdzie mówiąc „proszę, przepraszam i dziękuję” – to naprawdę są magiczne słowa.

Dobrze wychowani hejterzy

Jak już wspomniałam, przygotowując się do napisania tego artykułu, przeprowadziłam kilka sond. Na żywo i w internecie pytałam kobiety, czy przez zachowanie zgodnie z zasadami savoir-vivre’u są oceniane jako słabsze. Otrzymałam dziesiątki bardzo cennych wypowiedzi, jednak nie obyło się bez kilku uszczypliwości. Jest bowiem wśród nas pewna grupa, którą na własny użytek nazwałam dobrze wychowanymi hejterkami.

Odpowiadając na moje pytanie nie wszyscy mieli ochotę na udzielenie odpowiedzi lub po prostu zignorowanie pytania. Dobrze wychowane hejterki najczęściej szukały dziury w całym – nie potrafiły zaakceptować tego, że ktoś ma inny punkt widzenia lub że zdania są podzielone. Chętnie krytykowały kobiety, które otworzyły się opisując swoje historie. Ich wątpliwości uznawały za słabość i nie miały żadnych oporów, by otwarcie je krytykować. Dlaczego postanowiłam o tym napisać? Chciałabym, żebyście drogie czytelniczki wiedziały, że na Get the life nie będzie miejsca dla dobrze wychowanych hejterek. To miejsce do wspólnej wymiany wiedzy, doświadczeń i inspiracji, a nie ciągłej krytyki. Niewiedza i niepewność nie jest niczym złym. Złem jest niechęć do zmieniania takiego stanu rzeczy.

Oczywiście , że ludzie bez szacunku do innych dobre wychowanie i maniery odczytują jako słabość! Wykorzystują i naruszają granice, których osoba dobrze wychowana nie przekracza. Jednakże czas weryfikuje rzeczywistość i ostatecznie chamstwo okazuje się słabsze.

Dobre maniery nie są oznaką słabości. Dobre maniery są sposobem na zachowanie zdrowych relacji z otoczeniem. Jak udowodniły kobiety, z którymi miałam okazję rozmawiać, dobre maniery są gwarantem sukcesu w życiu prywatnym i zawodowym. Jako puentę pozwolę sobie tu sparafrazować prawniczą sentencję: nieznajomość dobrych manier szkodzi. Bardzo chętnie poznam też Wasze zdanie na ten temat. Czy Waszym zdaniem dobre maniery uznawane są za oznakę słabości? Jeśli tak, to czy samym zdarzyło Wam się w ten sposób odczytać czyjeś grzeczne zachowanie? W komentarzach chetnie podyskutuję na ten temat! 

  • Pingback: Sesja wizerunkowa - dlaczego powinnaś się na nią zdecydować? - Get the life()

  • Ania

    Myślę,że w społeczeństwie stwierdzenie ” ona jest taka grzeczna” niekiedy brzmi jak wada, a na pewno słabość. I bardzo się cieszę, że chcesz zwiększać świadomość na ten temat! 🙂 Bo to jest wręcz zaleta, a nie coś złego, a niestety spotkałam się z takimi opiniami osobiście i był czas, że na siłę chciałam być inna, bardziej śmiała czy niegrzeczna, ale odkryłam, że ja wcale taka nie chcę być!
    Na pewno bardzo potrzebny artykuł! Dzięki za niego! Pokazuje mi on, że nie jestem taką totalną kosmitką rodem z początku XX wieku 😀

    • O tak, dla mnie ten blog jest swego rodzaju psychoterapią – uświadamia mi, że nas „klasycznych” jest więcej 🙂

      • Ania

        I w tym jest cała nadzieja Olu 🙂

  • Uważam, że etykieta jest ważna a tz. dobre maniery powinny być znane każdemu (aż dziwne, że musimy się nad tym zastanawiać – czy to nie powinno być oczywiste?) . Niestety, podobnie jak Ty spotkałam się z lekceważeniem i niezrozumieniem faktu, iż grzcznosc wcale nie jest równoznaczna ze słabością. To, że nie chcę być nie uprzejma wcale nie znaczy, że taka być nie potrafię. Po prostu nie chcę. Pozdrawiam 🙂

    • Masz rację – dobre maniery powinny być czymś oczywistym. Nie mam pojęcia, co dobrego lub ciekawego może być w chamstwie – świat jest już wyjątkowo skomplikowany.