Get the life się zmienia! Kilka słów o mojej filozofii życia

Kilka słów o mojej filozofii życia - klasyczny styl życia

Zakładając tego bloga byłam pewna, że wiem, o czym chcę pisać. Miało być mnóstwo motywacji, dużo kuchni i trochę lekkich, dobrych do czytania treści. Nie wiedziałam jednak kim będą osoby wchodzące tutaj. Nawet przez chwilę nie zastanawiałam się o czym będą chciały czytać i – co najważniejsze – o czym ja będę chciała pisać. Wirtualny świat miał różnić się od tego rzeczywistego – no bo kto mógłby chcieć czytać o nudnym życiu etykietowego freaka?

Skąd wzięło się moje zainteresowanie dobrymi manierami?

Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy na drugim roku studiów po raz pierwszy miałam zajęcia nazywające się „Językowy savoir-vivre”. Przepadłam. Uwielbiałam przekazywane tam treści, a jeszcze bardziej prowadzącą je panią profesor. Każdy zna to uczucie, kiedy nagle w głowie pojawia się pewien klik i już wiadomo, ze to jest to. Zajęcia się skończyły, ale moja fascynacja dobrymi manierami pozostała. Oglądałam, czytałam, chłonęłam. Moje otoczenie dość szybko zorientowało się, że coś jest na rzeczy, więc pojawiły się też pytania: czy wypada zadzwonić dziś, czy lepiej poczekać do juta? Co zrobić z torebką? Czy w tym mogę iść do pracy? Odpowiadałam i bardzo cieszyłam się, że jestem w czymś dobra, a ktoś liczy się z moim zdaniem. Razem z pytaniami przyszły też „oskarżenia” – niby taka dama, a obiad je na kanapie trzymając talerz na kolanach! No i potrafi przeklinać!

Pierwszy wpis z serii, którą wtedy nazwałam „Savoir-vivre dla początkujących” pojawił się prawie przypadkiem. Byłam po ważnym spotkaniu i wtedy uświadomiłam sobie, że z tą ręką to wcale nie jest takie oczywiste. Nie miałam też lepszego pomysłu na nowy artykuł, więc postanowiłam stworzyć zapychacz – zapychacz, który wypełnił w końcu całego bloga. Nie da się dwa lub trzy razy w tygodniu pisać o czymś, co w rzeczywistości nie jest częścią życia. Nie da się kreować rzeczywistości, która jest tylko małym elementem codzienności. Choć oczywiście uwielbiam gotować i motywować, to jednak szerzenie wiedzy o tym niemodnym, klasycznym stylu życia sprawia mi prawdziwą frajdę. Postawiłam sobie za cel odczarowanie elegancji, dobrych manier, ciepłego domu i roli kobiety w społecznej świadomości. No i kiedyś nauczę ludzi nie zaczynać maili od Witam. No nauczę i koniec!

Moja filozofia

Jestem niemodna. Nie kręci mnie „nowoczesność”, pseudo-bezpośredniość i co sezon zmieniająca się w sieciówkach moda. Nie podoba mi się rozumienie słowa „równouprawnienie” i bagatelizowanie roli kobiet w społeczeństwie. Nie chcę być kolejną głośno krzyczącą pseudo-feministką – chcę pokazywać, że można z klasą, ale bez spiny. Grzecznie, ale nie spolegliwie. Tradycyjnie, ale na własnych zasadach. Zapraszam Was na zmienione Get the life, gdzie pokażę Wam, że dobrze wychowany człowiek to człowiek pewny siebie, walczący o swoje, umiejący odnaleźć się w każdej sytuacji. Udowodnię też, że nieimprezujący nie znaczy nudny, a dbający o dom i rodzinę – starodawny. Bardzo bym chciała, by świat przestał traktować eleganckie kobiety z przymrużeniem oka, jako pozostałość po dawnej epoce. My tu jesteśmy i każdego dnia próbujemy udowodnić, że nie musimy być aroganckie i męskie, by osiągnąć sukces. Zapraszam na bloga, jakiego jeszcze w polskiej sieci nie było – z klasą, ale normalnie. I z odpowiednią dawką ironii, w którą musicie się uzbroić, czytając to, co tu piszę.

I jeszcze jedno – zaufajcie mi – dobrze wychowany człowiek to taki, w którego towarzystwie dobrze się czujemy. Żaden znawca etykiety nie pozwoli Wam poczuć, że zrobiliście coś nie tak – no chyba, że o takie wytykanie go poprosicie w celach edukacyjnych. Każdy z nas też jest człowiekiem i choć doskonale wiem, jak zachowywać się przy stole, to podczas spotkania ze znajomymi umiem pić piwo prosto z butelki i jeść burgera brudząc się sosem (z tym brudzeniem to akurat nie jest chwalebne). Mam nadzieję, że uda mi się tu pokazać, że życie zgodnie z tradycyjnymi zasadami nie równa się ograniczeniom. Jeśli po powrocie z pracy masz ochotę zjeść obiad na kanapie trzymając talerz na kolanach, zrób to. Ważne jednak byś wiedziała. jak ten posiłek powinno spożywać się w towarzystwie – wtedy nigdy nie poczujesz się zakłopotana lub po prostu gorsza, Według mojej definicji, elegancka kobieta szanuje innych i siebie. Nie kategoryzuje, nie odrzuca, nie posługuje się stereotypem. Jest człowiekiem, z którym dobrze spędza się czas.

Nowe kategorie!

Kilka dni temu na blogu pojawiły się też nowe kategorie, które znacznie lepiej oddają klimat tego miejsca.

  • W kategorii Classic life pokażę Wam, że życie w zgodzie ze sobą wcale nie musi być nudne.
  • W kategorii Classic Beauty opowiem o modzie i urodzie, ale nie tych uznawanych za obowiązujące.
  • W kategorii Classic Food będzie o gotowaniu – bo jeść lubię najbardziej!
  • W kategorii Classic home nie zabraknie rad człowieka, dla których bezpieczna przystań to najlepsze, co w życiu może się pzydarzyć.
  • W kategorii Savoir-vivre nauczę Was jeszcze wiele – co robić z torebką? Jak nakryć do stołu? Jak ubrać się na wesele? – te tematy jeszcze przed nami.

Mam nadzieję, że podoba Wam się nowe logo – jest ono oczywiście autorstwa człowieka, bez którego ten blog prawdopodobnie nigdy by nie powstał. Człowieka, który rozumie co mam na myśli, gdy mówię: „ma być klasyczne, kobiece, ale nie za bardzo dziewczyńskie. Ale jednak trochę dziewczyńskie. Takie moje”. Na Facebook’u w najbliższych dniach też ujrzycie zmiany. Miały pojawić się wraz z tym postem, ale się nie udało. Uczę się cierpliwości, więc nie marudzę. Będzie kolejne otwarcie!

Na koniec ważna wiadomość – już od jakiegoś czasu przymierzam się do założenia kanału na YouTube. Nie mam pojęcia jak znajdę na to czas pracując na pełen etat, studiując, pisząc bloga, 4 razy w tygodniu będąc na siłowni i próbując wygospodarować czas na samorozwój – no cóż, słowo się rzekło. Zadeklarowałam, że gdy dobijemy do 500 like’ów na facebook’u, to nagram pierwszy film. Ta liczba zbliża się nieuchronnie, a ja wciąż cierpię na chroniczny niedoczas. Mam w planach zaprzestać spać – to okropna strata czasu!

To tyle na dzisiaj – mam nadzieję, że zostaniecie ze mną na dłużej. Strasznie lubię tu być i niesamowicie cieszy mnie, gdy widzę, że jest Was coraz więcej. Żaden bloger nie pisze przecież sam dla siebie – do tego służy pamiętnik, o którym zresztą nieustannie myślę. Jeśli macie dla mnie jakieś rady, pomysły na artykuły lub kilka słów konstruktywnej krytyki, dajcie znać w komentarzach. Jestem też oczywiście dostępna pod adresem kontakt@getthelife.pl, więc jeśli wolicie bardziej osobisty kontakt, śmiało. 

  • Z niecierpliwością czekam na Twoje nowe wpisy <3 Szczególnie na ten poświęcony ubiorowi na wesele. Nie mogę swoim koleżankom przetłumaczyć, że nie powinno się ubierać na czarno. Może jak im pokażę na piśmie, to je przekonam (chyba że teraz to ja się nie znam). 🙂
    PS. Bycie spolegliwym, to akurat zaleta. 🙂 Potoczne użycie tego słowa jako "uległy" jest niepoprawne.

  • Ania

    Niedawno trafiłam na Twojego bloga, ale absolutnie mnie zaczarowałaś 😀 mam bardzo podobną filozofię życia jak Ty i bardzo się cieszę, że piszesz o tym( a za nie długo będziesz także o tym mówić :)) Dzięki temu wiem, że nie jestem sama 😀
    Czekam niecierpliwie i na yt i na nowe posty! 🙂
    Powodzenia Olu 🙂

    • Aniu, bardzo Ci dziękuję za te słowa! Jest mi bardzo miło i stanowią one dla mnie ogromną dawkę motywacji! Serdeczne pozdrowienia! 🙂

  • Aleksandra R

    Dopiero trafiłam na Twojego bloga i cieszę się, że będziesz poruszać tematykę klasycznego stylu życia. Tak bardzo mi bliską. 🙂

  • Ewelina

    Ja nie mogę doczekać się tego Twojego yt!