5 zasad, które zaskoczyło mnie w savoir-vivrze

5 zasad, które zaskoczyły mnie w savoir-vivrze

Savoir-vivre to zbiór logicznych zasad, które ułatwiają ludziom życie. Nie ma w nich nic niezwykłego, a większość jest dla nas całkowicie oczywista. Są jednak sprawy, które na pierwszy rzut oka wydają się bardziej skomplikowane. Wynika to najczęściej z faktu, że społecznie popularne są inne zachowania, a my nie mamy zwyczaju ich kwestionować. No bo jak zwrócić uwagę kichającemu lub kobiecie poprawiającej w restauracji makijaż? Należę do grupy racjonalistów, więc na wszystkie pytania muszę uzyskać konkretną odpowiedź. Jak to jest więc z zasadami, które tak często nas zastanawiają?

1. Mówienie smacznego jest niegrzeczne

O niemówieniu smacznego dowiedziałam się już dawno, jednak nieustannie mam z tym problem. Kiedy już myślę, że raz na zawsze oduczyłam się mówienia „smacznego”, to pewnego dnia wchodzę w pracy do kuchni i bezwiednie rzucam „smacznego”. Nawyk, okropny nawyk, z którym walczę, ale on wciąż wygrywa.

Dlaczego nie mówimy smacznego? Są dwie teorie. Pierwsza z nich mówi o tym, że życząc komuś smacznego sugerujemy, że jedzenie będzie niesmaczne. Dla mnie to konkretne wyjaśnienie nie ma sensu, bo idąc tym tropem moglibyśmy stwierdzić, że mówiąc „dobranoc” sugerujemy, ze noc będzie niespokojna. Druga, znacznie bardziej racjonalna teoria wskazuje, że mówiąc smacznego zmuszamy kogoś do odpowiadania z pełną buzią. Nikt nie lubi odpowiadać z jedzeniem w ustach, więc najczęściej kończy się to jakimś dziwnym mruknięciem lub szybkim przełykaniem.

2. Nie ma dobrego sposobu na kichanie

Kichanie jest z zasady niegrzeczne. Jest to jednak odruch bezwarunkowy, więc głupim byłoby pisać, że kichać po prostu niewolno. Podczas kichania obowiązują jednak pewne zasady. Nie wolno kichać prosto w powietrze lub w dłonie. Kichając w powietrze możemy kogoś (lub coś) najzwyczajniej w świecie opluć. Kichając w dłonie najnieskuteczniej roznosimy zarazki, bo zaraz po kichnięciu możemy złapać się za barierkę w autobusie, otworzyć drzwi lub – o zgrozo – podać komuś rękę. Najlepszym sposobem na kichanie, zalecanym również przez WHO. jest kichanie w łokieć. Nie wygląda to może zbyt elegancko, ale przynajmniej pomaga uchronić innych przed kontaktem z naszą śliną. Oczywiście najbardziej elegancko kichamy w chusteczkę, jednak w takim wypadku potrzebujemy czasu, a to przy nagłym ataku kataru jest mało możliwe.

3. Czesanie włosów jest trochę jak dłubanie w zębach

Pamiętam, że fakt, iż nie wypada publicznie poprawiać włosów kiedyś bardzo mnie zaskoczył. Czesanie włosów w szkole, czy w pracy było w moim środowisku tak popularne, że nawet przez chwile nie przyszło mi do mi do głowy, że to niegrzeczne.

Czym złym jest wyciągnięcie szczotki przy znajomych? Chodzi o to, że poprawianie urody nie powinno odbywać się przy świadkach. Czesane włosy często wypadają, więc dzięki nam nasi znajomi mogą podziwiać latające w powietrzu kłaki, a to nie jest w najlepszym tonie. Poprawić fryzurę, podobnie jak umalować usta, czy przypudrować twarz powinniśmy pójść do łazienki – tak będzie znacznie kulturalniej. Zasada ta jest absolutnie obowiązującą w restauracjach i innych miejscach, w których spożywa się posiłki.

4. W samochodzie obowiązuje hierarchia

Całkiem niedawno popełniłam ogromną gafę związaną z hierarchią w samochodzie, więc postanowiłam znacznie odświeżyć mój stan wiedzy w tym zakresie. W samochodzie, tak jak przy stole, obowiązuje hierarchia.

Jeśli w samochodzie jest szofer, najważniejszym miejscem jest miejsce na kanapie po prawej stronie, czyli za przednim siedzeniem pasażera. Drugie w kolejności jest miejsce za kierowcą, trzecie po środku kanapy, a ostatnie z przodu obok kierowcy. Jeśli jednak samochód prowadzi znajomy, najważniejszym miejscem jest miejsce z przodu obok kierowcy. Drugim w kolejności miejscem jest miejsce po prawej stronie kanapy, trzecim za kierowcą, a ostatnim po środku. Nie traktujcie tej zasady niedbale – mnie zwrócono uwagę i bardzo niekomfortowo się wtedy poczułam. Nawet jeśli wydaje się Wam, że nikt poza dziwakami nie zna tych zasad, o swoim błędzie możecie przekonać się w najmniej spodziewanej sytuacji.

5. Co kraj, to obyczaj

Zasady savoir-vivre’u nie są wszędzie takie same. Choć wydawać by się mogło, że grzeczność na świecie jest jedna, to w praktyce okazuje się to nieco bardziej skomplikowane. Spójrzmy na zwyczaje jadania, o których pisałam w poście Jak zachowywać się przy stole? 22 praktyczne porady. W Europie to gospodarz daje sygnał do rozpoczęcia posiłku. W Afryce i w niektórych krajach Dalekiego Wschodu o rozpoczęciu posiłku decyduje najstarszy mężczyzna. Różnią się również wydawane przy stole dźwięki – podczas gdy w naszym kręgu kulturowym przy jedzeniu najlepiej zachować cisze, to w Chinach siorbanie i bekanie jest sposobem na okazanie uznania kucharzowi. Rożnicę pojawiają się również np. w sposobie ubierania się. O ile w Polsce oczywistym jest wybranie czarnego ubrania na pogrzeb, w Indiach będzie to zawsze biel. Różnic takich jest bardzo wiele, więc przed wyjazdem do innego kraju warto prześledzić panujące tam zasady. Znajomość cudzych zwyczajów jest dowodem naszego szacunku do inności, a to zawsze przynosi wymierne korzyści.

A co Was najbardziej zaskakuje w zasadach savoir-vivre’u? Dajcie mi koniecznie znać w komentarzach. Jeśli macie jakieś dodatkowe pytania lub pomysły na kolejne artykuły, pamiętajcie, że jestem do Waszej dyspozycji też na Facebooku i Instagramie! Jeśli spodobał się Wam ten post, zostawcie mi taką informację!

  • mufka

    Już dawno słyszałam o niemówieniu „smacznego”, ale podążam za zasadami savoir-vivre tylko gdy pokrywają się z moimi własnymi. Tutaj są rozbieżne. Często mówimy „smacznego” jeszcze przed rozpoczęciem posiłku, więc teoria o odpowiadaniu z pełną buzią jest tu do obalenia. Co więcej, jeżeli buzia faktycznie jest pełna wystarczy kiwnąć głową w podziękowaniu lub się uśmiechnąć (zakładając, że nie wypychamy sobie buzi jak chomik). :))

  • BozenaAnna

    Apropos savoir-vivre w innych krajach. Pracuje w srodowisku miedzynarodowym gdzie mozna duzo spraw zauwazyc. Arab z Maroka czesto dostaje czkawki I tak sobie z nia spaceruje przez pol godziny. A w kulturze europejskiej takie odglosy sa niewzkazane. Ale inna sprawa ze nigdy nie wejdzie nikomu do szatni. Nawet innemu mezczyznie. Puka I czeka az inna osoba sie przebierze. Inni z kolei nie maja takich oporow. Z kolei grek kiedy przygotowuje sobie jedzenie pyta osobe obok czy ma ochote. Wyjasnil ze w tak malym gronie jak nasze byloby niegrzecznie zjesc samemu.

    • Praca w takim środowisku musi być bardzo ciekawa – od zawsze fascynują mnie różnice kulturowe. To dobrze, że tak różne zwyczaje mają okazję współistnieć, a nie zwalczać się wzajemnie 🙂

  • Punkt 1 zaskoczył mnie chyba najbardziej – od jutra nikomu nie będę życzyła smacznego 🙂

  • Całkowicie zaskoczyła mnie hierarchia w samochodzie. Nigdy o tym nie słyszałam. Teraz z większą uwagą będę wybierać odpowiedni fotel 🙂

  • Ciekawy wpis. Najbardziej zaskoczył mnie punkt 4. Z tym nie mówieniem „smacznego” słyszałam różne teorie. Ciekawe, że w niektórych językach nie ma odpowiednika tego słowa. Zalecenie kichania w łokieć jest mi znane. Kiedy pracowałam z dziećmi, często powtarzałam im, żeby kaszląc czy kichając zasłaniały buzię łokciem 🙂

  • Faktycznie zaskakujące te zasady 😀 Część zaskoczyła mnie już wcześniej jak Smacznego czy czesanie włosów, a kilka dziś 😉 Nigdy wcześniej nie słyszałam o hierarchii w samochodzie, ale czytając zauważyłam, że często stosuje się to na przykład w filmach. Pasażer nigdy nie siedzi za szoferem tylko po prawej, a naturalne jest, że jadąc z kimś znajomym siadamy obok niego z przodu. Niby taka zwykła rzecz, a jednak w pewien sposób przemyślana 😀

  • Marytka

    Ja się spotkałam z tym, że „smacznego” może powiedzieć tylko osoba, która to danie, które się będzie jadło przygotowała 🙂

  • Nie miałam pojęcia, że w samochodzie obowiązuje jakaś hierarchia. Całkowicie zaskoczyło mnie to, że mówienie smacznego uchodzi za niegrzeczne. Faktycznie, odpowiadanie komuś z pełnymi ustami nie należy do najprzyjemniejszych, ale mam wrażenie, że brak tego stwierdzenia również byłby niegrzeczny. Od dziecka wdraża się to mówienie smacznego przed posiłkiem oraz dziękuję po skończeniu jedzenia i odejściu od stołu. Przynajmniej tak było u mnie, pamiętam to nawet z przedszkola, kiedy przy podwieczorku Pani głośno intonowała: „Co się mówi?” a chórek dzieciaków grzecznie odpowiadał „SMA-CZNE-GO!”

    • Jeśli wiesz, że w jakimś środowisku wręcz oczekuje się mówienia „smacznego” – śmiało. Za niegrzeczne mogłoby być uznane, gdybyś jako jedyna nie odpowiedziała. Jednak ogólna zasada jest taka, że nie mówimy i w sytuacjach formalnych sugeruję ją stosować.

  • Pingback: YesWeekend#2- niedoczas, jeden tekst i dużo linków | lekka przesada()

  • najgorsze to dla mnie czesanie albo psikanie się perfumami przy wszystkich :/ dramat (nie mówię w momencie kiedy jest się w domu i nie ma gości )

    • O tak, masz rację z psikaniem się perfumami. Ja spotkałam się też z sytuacją, gdy ktoś w miejscu publicznym używał antyperspirantu – to dopiero był dramat.

  • Mnie samo brzmienie słowa „smacznego” zawsze tak wkurzało, że nigdy z własnej inicjatywy „smacznego” nie powiedziałam 🙂 A co do samochodu – kiedyś zamówiłam taksówkę i podjechał bus z rozsuwanymi drzwiami. Zapytałam więc, czy mogę usiąść z przodu, bo obawiałam się, że nie ogarnę tych drzwi 🙂 Jeśli do taksówki wsiadają 3 osoby, to jedna z nich siada z przodu, czy wszystkie gnieżdżą się z tyłu?

    • Zgodnie z samochodową hierarchią, lepszym miejscem jest to pośrodku na tylnej kanapie, niż to obok kierowcy. Wypada więc usiąść po środku, jednak jeśli jest to niewygodne, bo miejsca jest za mało, to śmiało można siadać z przodu 🙂

  • To mnie zaskoczyłaś 🙂 Ja mówię „smacznego” wydaje mi się to w dobrym tonie, ale nie mam nigdy na myśli sugerowanie, że potrawa może być niesmaczna 🙂 Co zatem w zamian można zrobić? 🙂
    Rozbawiło mnie kichanie w łokieć – jeszcze nigdy nie widziałam takiego sposobu :))

    • Kichanie w łokieć zalecane jest przez WHO i rzeczywiście jest to najzdrowszy sposób – łokci raczej sobie wzajemnie nie dotykamy. A co do smacznego – jeśli wiesz, że dla gości przy stole jest to miły zwyczaj, nie musisz stosować się sztywno zasad. W savoir-vivrze najważniejsze jest to, by ludzie czuli się ze sobą dobrze 🙂

      • To prawda – jeśli chodzi o zdrowie to łokieć jest „bezpiecznym” miejscem :))
        Dziękuję za Twoje wskazówki 🙂

  • nie pomyślałabym, że mówienie smacznego jest w złym guście! totalnie mnie tym zaskoczyłaś, ale szczerze? głupio jakoś tak wejść do pokoju socjalnego, gdzie ktoś coś je i nie powiedzieć smacznego… w końcu tak byłam nauczona i ciężko by mi było wyplewić ten nawyk u siebie.

    • W mojej pracy mówi się smacznego i nawet ostatnio odbyliśmy na ten temat dyskusję – zdania były podzielone 🙂

  • „Dlaczego nie mówimy smacznego? Są dwie teorie. Pierwsza z nich mówi o tym, że życząc komuś smacznego sugerujemy, że jedzenie będzie niesmaczne.” – A to ciekawe, nie wiedziałam tego 🙂 Zawsze życzę smacznego i nie umiem cicho kichać 😀 😀 😀

  • Karola

    Ja stosuję zasadę: nie mów „smacznego” jeśli wchodzisz do pomieszczenia, w którym ktoś już je. Zawsze mam wrażenie, że osoby które jedzą, traktują moje zachowanie jako niegrzeczne. Ja jednak wiem, że tak nakazują zasady savoir-vivre. Mnie osobiście krępuje, gdy jem i ktoś nagle „wyskakuje” z: „smacznego”. Inaczej jest w sytuacji gdy wszyscy zaczynają swój posiłek, przy jednym stole – to jakby sygnał, że miło rozpocząć jedzenie w tym samym momencie.

    • To prawda, wiele osób traktuje „smacznego” jako sygnał do rozpoczęcia posiłku. Jeśli wszyscy przy stole to akceptują i uznają za miłe – nie ma problemu. W takiej sytuacji gburem byłoby się, gdyby się nie odpowiedziało.

  • To są raczej ogólne znane zasady, może współcześnie mniej zwraca się uwagę na savoir-vivre. Dla mnie jedną z podstawowych jest ta, że słucham, gdy ktoś mówi, a potem sama chce być wysłuchana. Niestety, rzadko się to udaje… Natomiast bardzo ważną rzeczą jest poznanie obowiązujących norm w kraju, do którego się jedzie, nawet tego bliskiego. Po pierwsze – nie popełnimy pewnych błędów, a po drugie – nie będziemy zaskoczeni!

  • Trochę a propos „smacznego”, a trochę w temacie kichania warto jeszcze wspomnieć o tym, że nie należy do dobrego tonu mówienie „na zdrowie” w przypadku gdy ktoś kichnie. U mnie to temat mocno na tapecie, bo sezon na alergie zaczął się na dobre 😉

    • To prawda – ja w ostatnich tygodniach na zdrowie słyszę jakieś tysiąc razy dziennie. Generalnie mnie to nie oburza, ale np. na ważnych spotkaniach czuję się wtedy jak główny punkt zainteresowania.

  • Wiele kwestii zaskakujących 🙂 Zwłaszcza kwestia kichania!

  • Nie miałam pojęcia o tym, że mówienie „smacznego” jest niegrzeczne. Chociaż argument ze zmuszaniem osoby do odpowiadania z pełnią buzią mnie przekonuje. Wiele razy sama nie wiedziałam czy mam się krztusić czy tylko skinąć głową, kiedy niespodziewanie usłyszałam smacznego będąc w trakcie posiłku. W gronie rodzinnym, przed niedzielnym obiadem zapewne nie zrezygnuję z mówienia „smacznego” bliskim. Taką mamy małą tradycję rodzinną, więc żadna z osób siedzących przy stole nie powinna się poczuć zniesmaczona czy urażona. Ale zastanowię się czy powiedzieć smacznego na kolacji w gronie osób nie tak dobrze znanych 🙂

    • Tak, zgadzam się – jeśli przy rodzinnym stole wszyscy uznają to za miły gest, wręcz należy sobie smacznego życzyć. Liczy się wyczucie i zrozumienie odpowiedniej sytuacji 🙂

  • No proszę, w tym życzeniu „smacznego” zawsze mi coś nie pasowało 😉

  • Ania

    Muszę powiedzieć,że dużo rzeczy mnie zaskoczyło w tym poście 🙂 Także bardzo dziękuję za tę dawkę wiedzy! 🙂

  • Straciłem rezon w mówieniu „smacznego” dzięki Tobie. 🙂

  • Mnie najbardziej zaskoczyła 1. Często się używa, a jednak się nie powinno. Nie wiem, czy oglądasz taki program „Zapraszamy do stołu”, tam się zdarza, po opiniach, że jedzenie jest faktycznie niesmaczne, a często mówią inaczej.

    • Nie znam tego programu, ale mówienie „smacznego” to jedna z bardziej kontrowersyjnych kwestii savoir-vivre’u 🙂 No cóż, czasem słowne zaklęcia przy jedzeniu by się przydały – szkoda, że ich moc jest ograniczona.

  • Ach te nieszczęsne „smacznego”! Kiedyś na studiach kelnerowałam i już wtedy mnie nauczono, że to niegrzecznie tak mówić i przez bardzo długi czas nie mówiłam. Ale teraz na przykład, w biurze w którym pracuję wszyscy kiedy wchodzą do kuchni w kółko mówią „smacznego” i ja niemówiąc – wychodzę na gbura 😀 Jak żyć! Podobnie jest z „na zdrowie”, tak apropos kichania. Nie znoszę, kiedy ktoś reaguje na moje kichnięcie tym zwrotem. Po pierwsze dlatego, że zwraca uwagę wszystkich wokół na moje kichnięcie, które starałam się ukryć, po drugie jakoś mnie to zwyczajnie irytuje. 😀

    • Z „na zdrowie” mam podobnie – jestem alergikiem i od marca do września od kichania nie umiem uciec, więc średnio trzy razy dziennie słyszę „na zdrowie”. O ile w domu mi to w ogóle nie przeszkadza, to w bardziej poważnych sytuacjach wolałabym, żeby wszyscy udawali, że nic nie usłyszeli 🙂

  • Gabriela Grębska

    Nigdy bym nie pomyślała, że mówienie smacznego może być złe 🙂 Co do czesania włosów – także uważam, że nie powinno się tego robić w towarzystwie 😉

    • Ja smacznego próbuję się oduczyć od baaardzo dawna i jak już mi się wydaje, że wreszcie to mam, to nagle wymyka mi się niespostrzeżenie 😀

  • Pingback: Pachnący dom - domowy odświeżacz powietrza w sprayu + pachnące saszetki - Get the life()