Jak nauczyć się wstawać rano?

Wiele osób zadaje mi pytanie jak nauczyć się wstawać rano. Moja odpowiedź najczęściej jest bardzo prosta: po prostu zacznij. Z porannym wstawaniem jest jak z myciem zębów – jeśli raz się tego nauczysz, już nigdy nie zapomnisz. Bez względu na to, czy jesteś słowikiem, czy sową, to od Ciebie zależy, jak wygląda Twój dzień i Twój sen. Wybitne jednostki w historii różni wiele, jednak najczęściej łączą je trzy cechy: wszyscy wstają rano, dokładnie planują przyszłość i szanują swój czas. O planowaniu i organizacji czasu porozmawiamy w najbliższym czasie. Dzisiaj chciałam podrzucić kilka wskazówek, które pozwolą Ci wstać wcześniej i raz na zawsze odpowiedzą na pytanie jak nauczyć się wstawać rano.

Codziennie wstawaj o tej samej godzinie

Dla mnie optymalna godzina pobudki to 5:30. O tej godzinie większość świata jeszcze śpi, a ja najefektywniej pracuję. Nie jest to godzina wczesna – znam osoby, które w tym czasie są już po godzinnym joggingu. Aby bez trudu wstawać wcześniej niż dotychczas musisz nauczyć swój organizm pewnego rytuału, a co za tym idzie, przez 7 dni w tygodniu musisz wstawać o tej samej porze. Twój wysiłek pójdzie na marne, jeśli w weekendy pozwolisz sobie na spanie do południa. Jeśli do tej pory wstawałeś dużo później, to na początku będzie bolało. Od czego zacząć? Jeśli masz tendencję do włączania drzemki, zostaw budzik w innym pomieszczeniu. Ustaw go bardzo głośno. Gdy zacznie dzwonić, będziesz musiał wstać i już więcej się nie położysz. Możesz też ustawić trzy budziki i każdy umieścić w innym miejscu, tak byś raz musiał się schylić, raz wspiąć na palce, a raz przykucnąć. Taka gimnastyka znacznie pomoże Ci się rozbudzić.

Zdarza mi się słyszeć pytanie, co ze specjalnymi okazjami, takimi jak noworoczny poranek – czy wtedy też wstaję o 5:30? Oczywiście, że nie. Jeśli już wypracujesz w sobie zwyczaj, odstępstwo raz na kwartał nic nie zmieni. Kluczem do sukcesu jest wyrobiony nawyk. To tak samo jak ze zdrowym odżywianiem – jeśli codziennie jesz zdrowo, to pizza podczas spotkania ze znajomymi nic nie zmieni.

Ustal poranny rytuał

Dzwoni budzik. Od razu otwierasz oczy i wyłączasz go bez ustawiania drzemki. Nie zamykasz oczu, ale patrzysz przed siebie i szybko zaczynasz analizować nadchodzący dzień. Natłok myśli sprawia, że po minucie nie jesteś już senny. Wstajesz i idziesz do kuchni, gdzie szybko wypijasz szklankę wody. Ciśnienie się podnosi i już zupełnie zapominasz o śnie. Bierzesz chłodny prysznic, doprowadzasz się do ładu, jesz śniadanie, myjesz zęby i jesteś gotowy do pracy. Zawsze w tej samej kolejności. Jeśli nauczysz się konkretnego rytuału, poranek będzie szybki, a zarazem spokojny. Ja uwielbiam poranki – są czasem, który w pełni kontroluję. Każdy poranek wygląda dokładnie tak samo, przez co unikam nieprzyjemnych niespodzianek, które potrafią zrujnować cały dzień.

Zasypiaj o tej samej godzinie

W porannym wstawaniu nie chodzi o życie w permanentnym niewyspaniu. Wcześniejsze wstawanie ma otwierać nowe możliwości, a nie być przyczyną zmęczenia i frustracji. Dla mnie optymalna ilość snu to 6 godzin. Jeśli śpię mniej, czuję się zmęczona, a jeśli dłużej – mam wyrzuty sumienia. Chcąc wstawać o 5:30, o 23:20 staram się już być w łóżku, by dać sobie kilka minut na spokojne zaśnięcie. Najlepiej usypiają mnie książki, ale nie te wciągające i podnoszące emocje. Wieczorem wybieram coś spokojnego, by nie powiedzieć odrobinę nudnego. Jeśli nauczysz się zasypiać i wstawać o tej samej porze, wygrasz. Twój organizm zapamięta kiedy śpi, kiedy je, a kiedy pracuje na pełnych obrotach. Nasz mózg jest mądrzejszy nisz nam się czasami wydaje. Słuchaj swojego ciała. Jeśli pewnego razu o 20:00 poczujesz się senny, idź spać. Twój organizm daje ci sygnał, że potrzebuje odpoczynku. Może to choroba, może przemęczanie, a może po prostu niskie ciśnienie. Jeśli zaśniesz wcześniej, wstaniesz wcześnie rano i unikniesz zdenerwowania.

Nie rób z siebie męczennika

Znacie te osoby, które codziennie rano informują Was o tym, że są niewyspane i że nienawidzą rano wstawać? One tylko się nakręcają. Codziennie wmawiają sobie to, jak bardzo nie potrafią rano funkcjonować, przez co bardzo szybko zaczynają w to wierzyć. Nie bądź jednym z nich – nie rób z siebie męczennika. Jeśli chcesz wiedzieć, jak nauczyć się wstawać rano, musisz najpierw uświadomić sobie, dlaczego w ogóle chcesz to robić. Są osoby, które nigdy nie pojmą sensu porannego wstawania. Mają do tego pełne prano – wiele z nich funkcjonuje w odwrotnym układzie i pracuje późno w nocy. Przeanalizuj zalety porannego wstawania i spokojnie się go naucz. Jeśli zobaczysz pozytywne rezultaty, bardzo szybko polubisz nowy nawyk.

Jedz śniadanie!

Tak, mam obsesję na punkcie śniadania. Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia i jeden z elementów skutecznego funkcjonowania o wschodzie słońca. Jeśli nie dostarczysz organizmowi odpowiedniej dawki energii, będzie jechał na oparach, a to oznacza, że będzie chciał iść spać. Niech śniadanie będzie Twoim ulubionym posiłkiem. Zadbaj o jego dobre skomponowanie. Od razu odpowiadam na pytanie, które na pewno tu padnie – nie, kawa to nie śniadanie. Kawa z mlekiem też nie. I mleko z kawą też nie. Ba, kawa (i herbata) w ogóle nie powinna pojawiać się w okolicy śniadania – utrudnia wchłanianie się żelaza i wypłukuje magnez. Najpierw zjedz, idź do pracy i dopiero możesz wypić kawę. Nigdy odwrotnie.

Poranne wstawanie na prawdę nie musi być tragedią. Wystarczy odrobina samozaparcia, by uczynić je jednym z najlepszych momentów dnia. Napiszcie w komentarzach, co dla Was jest w poranku najpiękniejszego i dlaczego chcielibyście wiedzieć jak nauczyć się wstawać rano.

 

 

  • Jak już uda mi się przez parę dni pod rząd to potem w ciągu dnia jestem ciągle śpiąca, a kawa już nawet nie stawia na nogi. Masz na to jakieś sprawdzone sposoby? 🙂 Bardzo by mi się przydały!

  • Super artykuł. Ja również bardzo lubię wstawać rano, poczuć te delikatne promienie słońca, wyjść na świeże powietrze, które zawsze jakoś tak inaczej pachnie z rana, prawda? I masz rację, należy zacząć. Nie ociągać się, nie zastanawiać. Moim zdaniem w rannym wstawaniu pomaga codzienny fizyczny wysiłek – dzięki temu śpimy mniej i mamy więcej energii…
    Ściskam!

  • Wydaje mi się, że jest to kwestia przyzwyczajenia. Choć rok temu miałam pracę, że musiałam wstawać o piątej rano. Było to dla mnie masakrycznie trudne, ale związane było też z tym, że zasypiałam ok. 3 rano:( Nie byłam w stanie się przestawić, ale związane to było z tym, że spałam praktycznie każdego dnia w innym miejscu..

  • Powiem szczerze, że dla mnie poranne wstawanie problemem nie jest – bez względu na dzień tygodnia sama budzę się już koło godziny 7 – i koniec spania. NAwet przesunięcie czasu o godzinę nie wpłynęło na mój organizm – bez trudu się przestawiłam (gdzie poprzednie zmiany zawsze powodowały chaos!)
    Ale faktycznie – ja się wysypiam, bo często już o 22 z hakiem leżę grzecznie w łóżeczku 😉

  • Kamil

    Zawsze wstaje o godzinie 07:00 i nigdy nie mogę się wyrobić 😀 Postaram się przez ten tydzień ustawić godzinę wcześniej. Zobaczymy co z tego wyjdzie

  • To Co Kocham

    Wstawanie rano to koszmar. Zawsze mówię, a jeszcze 5 minut. Niestety ja mam tak, że im mniej śpię to jestem bardzo wypoczęta. A śniadania nie mogę rano jeść, a jako kucharz powinnam to robić. Niestety po śniadaniu źle się czuję i moj cały dzień staje się zły.
    pozdrawiam TCK

  • A ja myślę, że jednak coś z tymi sowami i skowronkami jest, i nie do końca da się przekonać swój organizm, że ma działać inaczej. Bo jeżeli człowiek się przekona, że dużo efektywniej pracuje późnym wieczorem, a rano jest do niczego, to wydaje mi się, że to nie ma sensu. Mojej mamy w życiu nie przekonałabyś do wczesnego wstawania i wczesnego chodzenia spać, nie mówiąc już o jedzeniu śniadań. 😀 Co nie zmienia faktu, że ja jestem zwolenniczką wczesnego wstawania (może nie aż tak, że o 5.30) i do niego aspiruję. Dziś nastawiłam budzik 15 minut wcześniej, a jutro już spróbuję wtedy wstać, a nie tylko wyłączyć i próbować rozkleić oczy. 😉

    • Zupełnie się z Tobą zgadzam! Znam całą masę osób, których umysł nie włącza się przed 12:00. Mój za to wyłącza się po 23:00 i dalej nie jest w stanie efektywnie pracować – taki urok skowronków! 🙂

  • Ach…
    Westchnę tylko, bo chyba nigdy się tego nie nauczę 😉

  • Jestem rannym ptaszkiem i nie mam problemu z pobudką rano. Chociaż czasami kiedy Ola budzi mnie o 5:30 albo o 6:00 mam ochotę zakopać sie pod pościel 😉 Śniadanie to dla mnie również bardzo ważny posiłek, bez niego nie wychodzę z domu 🙂

  • Marta Gie

    Wstaję codziennie o 5.40 i niestety czesto jest tak że jeszcze przez 30 minut padam na twarz….

  • Sama nie mam problemu z położeniem się codziennie o tej samej porze. U ,nie wielkim minusem jest pobudka. 🙂 Za to fanka śniadań będę zawsze 🙂
    Buzaki

    • Śniadanie jest u mnie największym motywatorem do wstawania z łóżka!

  • ja nie mam problemu z wczesnym wstawaniem 🙂 wstaję przeważnie kilka minut przed 6:00, tak sama z siebie, dzięki czemu mam dodatkową godzinę na lekturę:)

  • Jestem okropnym śpiochem i zawsze przestawiam budzik… Od jutra zacznę wstawać o tej samej porze. Najwyższy czas! A co do picia wody… Napisałaś, że szybko. Wodę należy pić wolno, małymi łyczkami. Niestety. 😉 Ale polecam ciepłą, z miodem i cytryną. Dodatkowo pobudzi metabolizm, nawilży, orzeźwi. Ogólnie zrobi dużo dobrego dla naszego ciała i samopoczucia.

    • Jeśli szybko wypiję wodę, szybko się budzę – to taki mój sposób zamiast kawy 🙂 Ja najpierw piję szybką szklankę, a później kolejną szklankę ciepłej wody z cytryną – na miód niestety jestem uczulona 🙁

      • Ojjj… Przykro mi 🙁 Ale najważniejsze, że wyrobiłaś w sobie zdrowy nawyk picia wody 🙂

  • Podziwiam za tak wczesne wstawanie! Ja należałam do osób, które lubiły dłużej pospać, a w nocy posiedzieć do późna. Zmieniło się to jak zostałam mamą 🙂 Kładę się spać najpóźniej o północy, bo wiem, że z samego rana czeka mnie pobudka (i przy okazji wstawanie w nocy). Mimo, iż już przez 8 miesięcy wstaję wcześnie rano, wciąż tak samo ciężko zwlec się z łóżka 😀 To chyba jakaś moja przypadłość, bo i wstaję codziennie mniej więcej o tej samej porze, i mam codzienne rytuały, i jem śniadanie. 😀

    • Myślę, że zmęczenie przy takim maluchu może poważnie utrudnić wstawanie. Podziwiam młode mamy, które potrafią okiełznać cały ten chaos i jeszcze do tego blogować!

  • A ja jestem typową sową i w sumie nie planuję tego zmieniać 🙂 Podziwiam za to tych, którzy wstają tak rano!

  • Chyba zazdroszczę ci tego, że dajesz sobie kilka minut na zaśnięcie. W ogóle zazdroszczę osobom, które łatwo zasypiają nieważne co się wokół nich dzieje. Ja kładąc się spać zakładam optymistycznie, że zasnę za jakieś pół godziny. Realistycznie mija godzina, a jak jakiś gorszy okres w życiu się trafi, to dłużej.

    • Przeszłam kiedyś przez okres bezsenności – była to jednak wypadkowa życie w permanentnym stresie. Nie ma nic gorszego, niż gdy nie może się zasnąć 🙁

      • Moj okres bezsenności takiej trwa ze 20 lat. Wcześniej nie pamiętam xD

  • Nie wiem czy umiem ale tragedii nie ma. Budzik dzwoni o 6:00 i właściwie w przeciągu 10min jestem na nogach. Zdarzają się dni kryzysu, że organizm jest przykuty tak mocno do łóżka, że ani rusz…ale jakoś daję radę 🙂

  • Ja osobiście cierpię na permanentne niewysypianie, a to z tej prostej przyczyny, że mój sen jest wypadkową wielu czynników, nie do końca ode mnie zależnych. Mając w bagażu dwa mikroludziki nie ma mowy o pełnowartościowej dawce snu… Niestety. Jeśli dodatkowo usiłuje się nadrabiać sprawy okołozawodowe to już w ogóle jest się na minusie. To wszystko, co piszesz jest prawdą. Najtrudniej przejść na poranne obroty, ale wytrwałość kształtuje nawyk i adekwatnie reguluje zegar biologiczny.

  • Pingback: Zafascynowane linki #18 - Zafascynowana życiem()

  • Magdalena Soboń

    Bardzo fajnie i przystępnie napisane 🙂
    Ja ostatnio budzę sie około 5.45 i zawsze mam to samo. Otwieram oczy, czuję że w zasadzie mogłabym już wstać ale pierwsza myśl jaka mnie nachodzi – ale po co? Co ja będę robić tak wcześnie? Pisać? Przecież mój mózg jeszcze śpi… i tak jakoś skoro ‚nie muszę’ to nie wstaję. Co Tobie najlepiej wychodzi w tych porannych godzinach? Wiem, żę po prostu czas się zmobilizować, wstać kilka razy i wypróbować różne warianty, wtedy pewnie znajdę coś, co działa najlepiej dla mnie 🙂

    • Moje poranki wyglądają zawsze tak samo – wstaję, piję wodę z cytryną, poranna toaleta, makijaż i śniadanie. Z tym wszystkim uwijam się w 45 minut, a przez następną godzinę siadam i zajmuję się blogiem – poprawiam teksty, planuję posty, ogarniam media społecznościowe 🙂

  • Ja nie mam problemu ze wstawaniem, ale tak bardzo kocham spać, że nie wstaję z łóżka jak najdłużej tylko mogę 🙂

  • Przybij piątkę! Jak mówię, że dla mnie 6h snu to tryb optymalny, zaraz słyszę marudzenie: „no cóż, normalny człowiek potrzebuje 8 godzin”. Taaak, jasne 🙂 Wszystko jest kwestią wypracowania dobrych nawyków. Też stawiam na to, by spać w podobnych godzinach. Efekt jest taki, że o poranku nigdy nie mam problemu ze wstawaniem 🙂

    • Ja potrzebuję więcej snu tylko w dwóch przypadkach – gdy jestem chora lub gdy zaniedbam „zdrowy styl życia”. Wtedy mój organizm próbuje się regenerować i woła więcej snu 🙂

  • Anesthka

    Codziennie wstaję o tej samej porze, kładę się spać mniej więcej o tej samej porze, ale mimo to nie może mi to wejść w nawyk. Kocham spać!

    • Być może jesteś sową i to twoja natura 🙂

      • Anesthka

        A co to znaczy, że jestem sową? Nigdy się już nie wyśpię?! 😉

        • getthelife

          Może po prostu zostałaś stworzona by żyć w nocy, a nie o świcie 🙂

  • Czy zawsze tak miałaś, że potrzebowałaś tylko 6 godzin snu, czy to też w jakiś sposób wypracowałaś? Ja mam tak, że jeśli nie pośpię 8-9 godzin, to przez resztę dnia jestem nieżywa i nie potrafię logicznie myśleć. 🙂

    • Nigdy nie potrzebowałam zbyt dużo snu. Moi rodzice nie mieli łatwo – w każdy weekend budziłam cały dom jeszcze grubo przed siódmą.6 godzin stało się wypadkową wielu rzeczy – w moich 24 godzinach każdego dnia tyle mogę wygospodarować na sen, pozostałe 18 godzin jest już zajęte 😀 Na szczęście te 6 godzin okazują się dla mnie idealne i zupełnie mi wystarczają. Oczywiście, czasem gdy mój organizm potrzebuje więcej snu, po prostu mu go daję 🙂

  • To jest faktycznie kwestia przyzwyczajenia się. Pamiętam jak niegdyś byłam prawdziwym śpiochem, potrafiłam spać do południa i być aktywną nawet do 4 nad ranem. Teraz już tego sobie nie wyobrażam. Wstaję o 6.00, czasami 5.45, a w weekendy ok 8 🙂 Dzień wtedy wydaje się dłuższy i dużo bardziej efektywny 🙂

    • Też znam osoby, które śpiąc po 9-10 godzin na dobę zrozumiały, że marnują czas. Teraz śpią krócej, ale są znacznie bardziej efektywni 🙂

  • Justyna Szmuc

    ja problemów z wstawaniem rano nie mam, wręcz chciałabym dłużej pospać 😛

  • Przyznam szczerze, że raczej nie należę do rannych ptaszków. 🙂 Krok po kroku to zmieniam. Nie jest łatwo, ale się uczę. Jak dla mnie to droga przez mękę, ale mam świadomość że jeśli wyrobienie w sobie nawyku wcześniejszego wstawania jest korzystne, więc działam. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo 🙂

    • Na początku boli, ale to słodki ból – gdy uświadamiasz sobie, jak dużo zrobiłaś w ciągu dnia dzięki wcześniejszej pobudce, satysfakcja jest nieopisana.

  • Kasia Makarska

    U mnie to jest tak, że jak trzeba wstawać do pracy to jest problem z wstawaniem i budzik odczuwa silną nienawiść z mojej strony. 😀
    A przychodzi weekend, nie ma budzika i budzę się tak jak do pracy. I nie ma spania. 😀

  • Daria

    O nie, wczesne wstawanie to nie dla mnie, zdecydowanie. Jedynym plusem zrywania się skoro świt są dłuższe dni i to, że więcej można zrobić, a i to czasem męczy – wiem, bo czasem mam jedne zajęcia na 8.00, więc od 9.30 jestem wolna jak ptak i… Niekiedy o 18.00 bym się już położyła, tak mi się dłuży dzień. Poza tym, nie potrafię się wcześnie (i przede wszystkim: zawsze o tej samej godzinie) kłaść spać.

  • ja nigdy nie miałam problemów z wczesnym wstawaniem:) nawet w soboty budzę się o 6:00 i zaczynam dzień:)

  • Był czas, kiedy codziennie wstawałem o 3-4 rano i pisałem 🙂 Piękna sprawa. Nikt nie przeszkadza, jest cicho, spokojnie, mózg aż pali się do roboty… 🙂

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja nie mam problemu z porannym wstawaniem – a wręcz bardzo je lubię, bo mogę wtedy zrobić coś dla siebie, zanim wstanie moje dziecko 😉 Budzik zawsze ustawiam sobie na 5:30 🙂

  • Podziwiam, że tak wcześnie wstajesz. Też próbuję wstawać wcześniej tylko za późno chodzę spać i w efekcie dosypiam od pół do godziny po budziku.

  • Na mnie zima działa straszni niekorzystnie. Kiedy latem i wiosną, a nawet jesienią bez problemu wstaję przed budzikiem koło 6, tak zimą obudzenie się o 7 jest dla mnie nie lada wyzwaniem.
    Jakaś niedźwiedziowatość mnie ogarnia.
    I żadne, ale to żadne rytuały nie pomagają. 🙂 Chyba trzeba przeczekać po prostu, w nadziei na dłuższy dzień 😀

  • Ciągle mam problem z wczesnym wstawaniem i ciągle mam z tego powodu wyrzuty sumienia 🙂

  • Od zawsze lubię wstawać rano. Kiedy śpię za długo mam wyrzuty sumienia i poczucie, że zmarnowałam pół dnia. Warto mieć swoje poranne rytuały, to bardzo pomaga jeśli dopiero uczymy się wstawać rano.

    • Dobrze mieć świadomość, że nie jest się jedyną osobą na świecie, u której sen wywołuje wyrzuty sumienia 🙂

  • Dominika Rygiel

    Nigdy nie miałam problemu z tym, by wcześnie wstawać. Wręcz przeciwnie – uwielbiam cichutko wymykać się z łóżka w chwili, gdy wszyscy domownicy jeszcze śpią. Zasiadam spokojniutko z kawą i chwytam chwilę samotności 😉 To chwila tylko i wyłącznie dla mnie.

    • Mam podobnie – są osoby, które tak traktują wieczory, ale dla mnie poranki mają swoją magię 🙂

  • Ja też lubię tak wcześnie wstawać. Rano mam więcej energii i dużo rzeczy mogę zrobić. Zaś w weekendy nie umiem spać dłużej niż do 9. Szkoda mi dnia po prostu 🙂

  • Należę do tych, którym snu niemal zawsze malo, a jednocześnie często czuję wyrzuty sumienia, że np. spałam do 9, 10, a mogłam już tyle rzeczy zrobić… Cóż, spróbuję to zmienić 🙂

  • Bardzo lubię wcześnie wstawać- najbardziej chyba ze względu na światło, a właściwie jego brak. Panuje wtedy taka lekka ciemność, senność 🙂 Nie ukrywam, że zimą wstaje mi się znacznie gorzej, ale i tak w okolicach 6 rano. Ostatnio nawet zaproponowałam w pracy, że chciałabym przychodzić na 7- koleżanki patrzyły na mnie ze zdziwieniem 😉

    • Ja marzę o pracy, do której będę mogła przychodzić na 6 – świadomość wolnego dnia od 14 jest niesamowita!

  • Zawsze marzyła mi się praca rano, kiedy wszyscy jeszcze śpią. Ale codziennie rano modlę się o jeszcze 5 minut i nic mi z tego nie wychodzi. Pora pójścia spać nie gra roli. Muszę zastosować Twoje wskazówki.

  • Wstaję między trzecią a czwartą rano (pozostało mi z czasów studiów 😉 ) i zawsze zaczynam dzień od pewnych rytuałów. Uwielbiam, kiedy rodzina jeszcze śpi, a ja mogę na spokojnie zająć się swoimi sprawami. 🙂
    Bookendorfina

  • Od zawsze jestem rannym ptaszkiem, najdłużej w zyciu spałam chyba do 8.00 ;). Nawet po Sylwestrze tak wstaję, tak juz mam ;).

  • Najważniejsze w tym żeby wstawać jest posiadanie jakiegoś celu, pozytywne nastawienie od samego rana żeby cały dzień był lepszy 🙂

  • Pani Poprawna

    Tak pięknie to opisałaś, że aż mam ochotę zacząć wstawać o tej 5:30! Już jakiś czas temu myślałam o tym, żeby się przestawić i wstawać wcześniej. Niestety mam ten problem, że dużo lepiej mi się pracuje/uczy/myśli wieczorem, a nawet w nocy. Nie mam pojęcia czym to jest spowodowane. W dzień zwyczajnie nie potrafię się skupić. Wpis cudowny i naprawdę postaram się wprowadzić Twoje rady w życie 🙂

    • Są skowronki i są sowy 🙂 Ja nocą nie funkcjonuję – rano za to mogę przenosić góry 🙂

  • Świetny wpis! Bardzo przydatny, ja zawsze miałam z tym problem, ale to głównie dlatego, że uwielbiam spać, a póki jeszcze mogę to korzystam. Aktualnie noc przestawiła mi się z dniem, jednak powoli już to normuję. 🙂

    • Ja za to nie lubię spać – mam wtedy wrażenie, że marnuję czas 🙂

  • www.lovhealthylife.pl

    Ja jestem rannym ptaszkiem, więc nawet 4 rano na szczęście nie stanowi dla mnie problemu, aczkolwiek współczuję wszystkim innym, którzy nie potrafią sobie z tym poradzić 🙂 Najważniejsze, moim zdaniem, to o tym za dużo nie myśleć, tylko po prostu wyjść z łóżka – po co się męczyć skoro i tak trzeba będzie ostatecznie wstać 😀

    • Jak się już wstanie, to jakoś idzie 🙂 Też jestem skowronkiem – moi rodzice nie mieli łatwego życia, gdy byłam dzieckiem 😀

  • zawsze lubiłam rano wstawać 🙂 problem pojawia się kiedy za późno zasypiam, wtedy poranki są męczarnią..

    • Mam podobnie, więc dbam o to, by nie chodzić spać zbyt późno 🙂

  • Iwona Siekierska

    Najlepszym sposobem na poranną pobudkę są dzieci 🙂 Te małe lub te, w wieku szkolnym, które trzeba odwieźć do szkoły. Czy Ci się chce czy nie, to i tak musisz wstać, bo nie masz wyjścia 🙂 Hi,hii 🙂 Fajną opcją na poranną pubudkę są także poranne ćwiczenia lub choćby spacer z psem. Zimna woda i poranny ruch obudzi każdego, bez wyjątku 🙂

    • Tak, dzieci nie zastąpi żadne budzik.

      • Ja też wstawałam ok 5. Byłam z siebie dumna gdy wdrożyłam tę zasadę bo pracowałam wówczas najefektywniej. I podpisuję się pod Twoim słowami, że nawyki są najważniejsze. Rutyna, rutyna i jeszcze raz rutyna- to coś co odróżnia ludzi sukcesu od pozostałych ludzi. Niestety urodzenie dziecka i jego różny sen w nocy trochę mi tę rutynę rozregulowały i gdy jestem budzona o 2 w nocy a później o 4 to o 5 30 trudno jest się zerwać i śpimy z maluszkiem do 7. Ale walczę. Mój półroczniak powolutku uczy się przesypiać noce i ja walczę znów o swoje poranne wstawanie.

        • Nie jestem mamą, więc nie mam pojęcia jak dziecko ustawia dzień, ale wiem, że z dzieckiem nie jest łatwo o harmonogram dnia 🙂 Na szczęście maluch podrośnie, a Ty będziesz mogła wrócić do swoich rytuałów.

  • U mnie wczesne wstawanie wychodzi tylko jeśli uda mi się normalnie zasnąć – mówiąc normalnie mam na myśli, że zasnę w ogóle, a nie konkretną godzinę. Ostatnio bez melatoniny się nie obejdzie, a ona sprawia, że jeszcze ciężej wstać. Radzę sobie w ten sposób, że po prostu nastawiam budzik, od razu wstaję i zabieram się do działania. Mam wrażenie, że to po prostu zima sprawia, że ciężko rano wstać. Ładny, słoneczny i ciepły dzień zdecydowanie nakręca do działania.

    • Nie mogę się doczekać wiosny – wtedy wszystko będzie prostsze!

      • Dokładnie 🙂 a póki co zamierzam wspomóc się książką „Fenomen poranka” 😉

  • Agnieszka

    Bardzo fajny wpis! 😉 Ja własnie cały czas tylko gadam, że chciałabym wcześniej wstawać i wstawać… a te moje godziny wstawania są szalenie nieregularne, bo codziennie wstaję o innej porze, raz o 5.40, potem 7, a innym razem 10… muszę przez najbliższe 7 dni wstawać o jednej godzinie! 😉

  • Od 3 miesięcy szukam przepisu na poranne wstawanie. Od kiedy pamiętam jestem nocnym markiem i nie umiem położyć się wcześniej niż północ. Kiedyś jeszcze kładłam się o 2:00! Od pewnego czasu pracuję jednak w biurze 8-16 i muszę wstać przed 7 na autobus. Wstawanie o 6:30 boli okropnie. Spróbuję zastosować Twój przepis!

    • Małymi krokami do celu 🙂 Dla mnie największą zachętą do wstania jest śniadanie – ma niebywałą moc przyciągania.